Model oddziaływań NSLT

 

Zobacz tutaj

 

... lub przeczytaj:

 

Fragment artykułu opublikowanego w czasopiśmie pediatrycznym Annals of Diagnostic Paediatric Pathology 2014, 18(1–2) str 23–26. Odnośniki w tekście poniżej [x] dotyczą pozycji z bibliografii w oryginale artykułu.

 

(...)

Diagnoza

Podstawowe znaczenie w procesie leczenia dziecka z zaburzona regulacją, ma profesjonalna, wszechstronna diagnoza. Musimy dostrzec i zidentyfikować deficyty, tworząc w ten sposób całościowy profil neurofizjologiczny dziecka. Nie koncentrujemy się w nim na poszczególnych objawach czy „zespołach”.

Profil opisuje w sposób spójny i kompleksowy działanie organizmu. Oddziaływania terapeutyczne prowadzone na jego podstawie, są w swojej istocie „odtwarzaniem prawidłowego rozwoju”. Kluczowe pryncypia tak prowadzonej terapii, to przede wszystkim bezpieczeństwo i logika neurosekwencji [18, 19, 24].

więcej ...

 

Oddziaływania

Musimy stworzyć wokół dziecka bezpieczny, stabilny „świat” – chronioną przestrzeń. Jej podstawowe elementy to nie tylko rodzina – stabilni, potrafiący „zarządzać” swoimi emocjami opiekunowie [12] i inne bliskie osoby. To także otoczenie społeczne - ważne dla dziecka osoby dorosłe (doradca/mentor, duchowny, instruktor, lekarz, nauczyciel, trener, wychowawca i inni) oraz inne dzieci. To otoczenie instytucjonalne – szkoła czy przedszkole [21]. Jest tu konieczna ogromna praca w zakresie psychoedukacji tak opiekunów, jak i innych osób. Jest niezbędne stałe wsparcie psychologiczne.

Kolejnym kluczowym elementem jest zbudowanie wokół dziecka (dzieci) zintegrowanej, przyjaznej społeczności terapeutycznej, składającej się z innych dzieci, opiekunów i terapeutów.

Dopiero w tak skonstruowanej przestrzeni, możliwy będzie wspomniany powyżej proces „odtwarzania rozwoju”. Proces ten, to przede wszystkim stymulacja wszelkich funkcji organizmu – uzupełnianie deficytów i korygowanie zaburzeń, zidentyfikowanych w wymienionym powyżej profilu. Postępujemy tu wg logiki neurosekwencji [18, 19, 21]. Oddziałujemy w pierwszej kolejności na fizjologię, aparat percepcyjny i ruchowy, starając się wzmacniać koordynację i integrację.

Musimy jednocześnie pamiętać, że dziecko z posttraumatycznymi zaburzeniami rozwojowymi, których kluczowym przejawem są deficyty regulacyjne, tkwi w specyficznej pułapce. Z jednej strony, gatunkowe mechanizmy rozwojowe powodują, że dąży do bliskiego kontaktu – głębokiej relacji z dorosłymi ze swojego otoczenia. W pierwszej kolejności z rodzicami/opiekunami. Z drugiej strony ukształtowana w toksycznych warunkach struktura i funkcjonalność układu nerwowego, generuje reakcje alarmowe zawsze wtedy, gdy relacja rozwija się zbyt głęboko. Struktury mózgowe dziecka odpowiedzialne za przetwarzanie silnych emocji, związanych zawsze z głęboką relacją, uruchamiają alarm podobny do tego, jaki pojawia się w sytuacji zagrożenia. Dlatego od pewnego progu (indywidualnie zmiennego) dziecko obronnie zrobi wszystko, żeby rozwijającą się relację zablokować lub zniszczyć, obniżając w ten sposób poziom napięcia. Ten pozorny paradoks jest doskonale znany np. rodzinom adopcyjnym czy zastępczym, które z poczuciem bezradności i klęski obserwują, jak ich dziecko "klei się" do każdej nowo poznanej osoby, "uwodząc ją" swoim urokiem. Jednocześnie odrzucając i raniąc własnych opiekunów [6÷8].

Kolejnym ogromnym problemem dziecka jest ilość regulujących interakcji z otoczeniem, jaka niezbędna jest do zbudowania kompetencji regulacyjnych organizmu. (...)

Dziecko musi ćwiczyć/trenować interakcje, które spowodują rozwój regulacji. Musimy więc dostarczyć mu sytuacji, które generują pobudzenie (np. stosownie trudne zadanie) i doprowadzić do „stanu” zdrowego wyciszenia dzięki interakcji/relacji z innym „uregulowanym” człowiekiem, a nie do obronnego „stanu” zamrożenia. Stworzenie tego rodzaju poligonu regulacji jest niezwykle trudne zarówno w warunkach instytucjonalnych, np. w szkole, gdzie dziecko jest bardzo często izolowane, gdyż jego reakcje są dla rówieśników i personelu trudne do zrozumienia i zaakceptowania, jak i w warunkach domowych, ze względu na ilość czasu, jaką musieliby na to zadanie poświęcić rodzice/opiekunowie, a przede wszystkim na wspomnianą powyżej pułapkę relacyjną. Dzięki zbudowaniu wokół dziecka społeczności terapeutycznej, możliwe jest rozwiązanie powyższych problemów.

Grupa kilkudziesięciu rodziców i dzieci, prowadzona przez terapeutów/koordynatorów, uczestniczy w specyficznie dobranych i zorganizowanych zajęciach. Zajęcia odbywają się zarówno w małych, kilkuosobowych, jak i większych grupach czy w ramach całej społeczności. Dobór składu grup zależy od oceny aktualnego „stanu” dzieci. Także dobór rodzaju aktywności i np. ćwiczeń stymulujących aparat percepcyjny, integrujących, terapii zabawą, zajęć sportowych itp. zależy od bieżącej oceny „stanu” dziecka. Istotne, że ok. 80 % aktywności to aktywność wspólna – dzieci i rodziców/opiekunów. Preferujemy aktywność odbywającą się w warunkach naturalnych i w ruchu.

Dzięki obecności kilku, kilkunastu czy kilkudziesięciu osób, dziecko może otrzymać ogromny ładunek interakcyjny i jednocześnie percepcyjny (obserwacja, modelowanie i dostrojenie/moderowanie przez inne dzieci). Jednocześnie ładunek ten nie jest przytłaczający. Dziecko jest w stanie wchłonąć w ten sposób ogromną ilość interakcji/relacji. Możemy obrazowo powiedzieć, że dostarczamy mu budulec niezbędny do stworzenie gmachu regulacji w postaci małych cegiełek. Dziecko potrafi te małe cegiełki unieść. Ładunku dostarczonego w postaci ogromnej płyty (jak w wypadku indywidualnej relacji z pojedynczą, bliska osobą) często nie uniesie. Strategia „małych cegiełek” nie jest opozycyjna wobec rozwijania relacji z podstawowym opiekunem – jest racjonalnym rozwiązaniem, które pozwala w naturalny, bezpieczny, a więc i skuteczny sposób rozwijać relacje w uczestniczącej w zajęciach rodzinie.

Podstawą wyboru adekwatnego oddziaływania, jest bieżąca ocena dynamiki zmian „stanu” dziecka, dokonywana przez prowadzącego terapeutę (koordynatora oddziaływań). Nie można tu niczego w sposób automatyczny i schematyczny powielać czy generalizować. Warto jednak wskazać kilka podstawowych reguł oddziaływań. Kluczowymi są pełna akceptacja wszelkich zjawisk, objawów czy emocji, występujących tak u dziecka, jak i opiekuna oraz reguła jawności i przejrzystości wszelkich oddziaływań terapeutycznych. Opiekun zawsze, a dziecko zawsze wtedy, gdy jest już na to gotowe, musi rozumieć i akceptować wszystko to, co się dzieje. Sytuacja, w której dziecko uczestniczy w terapii za zamkniętymi drzwiami, a terapeuta nie potrafi lub nie chce określić celu i środków użytych w terapii, jest sytuacją nieprawidłową, a bywa, że jest wstępem do patologii.

Kolejne zalecenie brzmi następująco – „najpierw działaj, potem mów” [4]. Musimy stale pamiętać, że u dziecka z zaburzoną autoregulacją, przetwarzanie bodźców odbywa się przy dominacji niższych pięter układu nerwowego, innych niż u tego rozwijającego się prawidłowo [18, 19]. W każdej chwili może być aktywowana nieadekwatna reakcja alarmowa i zachodzić gwałtowne przełączenie z jednego„stanu” do innego. Tradycyjne techniki konteneryzacji emocji często zawodzą. Swoistym bezpiecznikiem wobec tych zagrożeń jest aktywność fizyczna np. regulujące techniki ruchowe.

Poprawa funkcjonowania dziecka w sferze percepcjii motoryki, umożliwia rozwijanie kompetencji pamięciowych i emocjonalnych, a następnie wzrost samooceny, rozwój tożsamości i generalnie wyższych procesów poznawczych. Dysponujemy tu ogromnym zestawem możliwych do zastosowania ćwiczeń terapeutycznych i katalogiem aktywności sportowej, rekreacyjnej czy artystycznej oraz adekwatnych gier i zabaw. Dynamika uruchamiania poszczególnych sfer jest często ogromna.

Jeśli stworzymy dziecku bezpieczną i regulującą, a jednocześnie stymulującą przestrzeń, ujawni ono swoje często ogromne zasoby, a jednocześnie samo będzie sygnalizować nam swoje potrzeby w zakresie przetwarzania pamięciowego, emocjonalnego i poznawczego.

Na zakończenie chciałbym podzielić się ostatnią, ale być może najważniejszą myślą. Profesjonalny, a więc bezpieczny dla dziecka proces oddziaływań terapeutycznych wymaga czasu. Nie ma tu „dróg na skróty”. W prezentowanym w niniejszym opracowaniu modelu oddziaływań, okres diagnozy to często np. 3 miesiące lub więcej, okres budowania poczucia bezpieczeństwa, zaufania i oddziaływań psychoedukacyjnych wobec rodziców oraz budowy/wprowadzania społeczności terapeutycznej to ok. pół roku. Okres budowania wokół dziecka bezpiecznego środowiska szkolnego i rówieśniczego zajmie czasem rok. Takie są polskie realia.

Większość sytuacji, w których zastosowano drogę na skróty, podejmując np. intensywne działania, bez zbudowania wokół dziecka bezpiecznego otoczenia i wyposażenia go w fundamentalne kompetencje autoregulacyjne, kończy się w najlepszym wypadku przerwaniem terapii. Bywa, że następstwa są poważniejsze – ciężka choroba dziecka, hospitalizacja, konieczność intensywnej farmakoterapii, samookaleczenia etc. [1, 5, 8, 9, 13, 15÷20, 30].

Mam nadzieję, że zaprezentowany tutaj w zarysie model oddziaływań, będzie pomocny w unikaniu tego rodzaju zagrożeń.

(...)

Leszek Drozdowski, Warszawa

 
 
 
 
 

Joomla Templates by Joomla51.com

nslt.pl - choroba sieroca, trauma, agresywne dziecko, dziecko adoptowane, przemoc w szkole, trudne dziecko, psychotraumatologia i dziecko nadpobudliwe